piątek, 31 października 2014

W zadumie...

 Dziś o sprawach poważnych, smutnych, wzruszających...
Tak na wstępie to paskudna piękna grypa przemieniła się w piękne zapalenie oskrzeli... Jak motyl się rozwinęła...
   Jutro Wszystkich Świętych... Dzień ten od kilkunastu lat jest dla mnie bardzo przykrym i smutnym dniem... Bo tak ciężko stoi się przy grobie siostry... Miała tylko 25 lat i całe życie przed sobą... A w jednej chwili okazało się, że tylko te 25 lat to całe jej życie... Mimo, że od jej śmierci minęło już 14 lat to ból nie zmalał ani trochę, tęsknota czasami jest wręcz rozrywająca umysł... By móc chociaż powiedzieć jedno zdanie, słowo, potrzymać za rękę, pośmiać się razem... Są takie momenty , że z tęsknoty chce się krzyczeć... Przychodzą one niespodziewanie, znienacka...
   A jutro... Jutro będę patrzyła na moich rodziców, którzy musieli przeżyć najgorszą tragedię ojca i matki... Będę patrzyła na moich synów, którzy ciocię znają jedynie z opowiadań i z porcelanki na pomniku... Będę patrzyła na zimny marmur, na pomnik którego tak nienawidzę, bo przecież nie tam jest miejsce mojej siostry... Ona powinna być tu , z nami, przy nas...