wtorek, 20 grudnia 2016

Świąteczne wspomnienia...

Kiedyś święta, moje święta były zupełnie inne... Pachniały... czekało się na nie z przyspieszonym biciem serca... Wzruszały...
W całym domu pachniało i był to jedyny niepowtarzalny zapach Bożego Narodzenia. pachniały potrawy szykowane przez mamę i babcię w kuchni. Ale ten aromat pomarańczy... Wtedy nie było ich na wyciągnięcie ręki...
Pamiętam święta z moim dziadkiem... Pod choinką wśród wielu prezentów najfajniejszą rzeczą była ogromna kolorowanka i kredki z misiem (pamiętacie je?). Cała rodzina poszła na pasterkę, ja malowałam a dziadek opowiadał mi o świętach w rodzinnym jego domu...
Do wigilii siadało nas kilkanaście osób. A było , że i ponad dwadzieścia... Dziś wielu z nich już nie ma wśród nas... Pozostawili po sobie pustkę i ten ogromny ból i żal w sercu...
Dziś sama jestem żoną i mamą i staram się by te najpiękniejsze święta kojarzyły  się moim najbliższym zawsze z bezpieczeństwem, miłością, ciepłem rodzinnym...
Ale gdzieś podświadomie wiem, że każde kolejne święta oddalają się coraz bardziej od tego dziecięcego czasu beztroski... Szkoda...